Na tej Skale zbuduję Kościół mój…

Na tej Skale zbuduję Kościół mój…

Ewangelia wg św. Mateusza 16,13-23.

 

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?»

A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».

Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»

Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».

Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.

Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą.

I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie.

A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie».

Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».

Fragment liturgicznego tłumaczenia Biblii Tysiąclecia, © Wydawnictwo Pallottinum 

 


Bł. John Henry Newman (1801-1890) kardynał, teolog, założyciel Oratorium w Anglii

„Na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”

Dawniej było to źródłem niepokoju dla wierzących, jak czytamy w psalmach i u proroków, widząc, że złym powodzi się tam, gdzie słudzy Boży ponoszą porażki. Podobnie było w czasach Ewangelii. A jednak Kościół ma ten specjalny przywilej, którego nie posiada żadna inna religia: wiedzę, że jest założony w czasie pierwszego przyjścia Chrystusa i nie zniknie, zanim nie przyjdzie On na nowo.

Jednakże, w każdym pokoleniu, wydaje się, że upada, a jego wrogowie tryumfują. Walka między Kościołem i światem ma ten rys charakterystyczny: wydaje się, że świat odnosi nad nim zwycięstwo, ale to On, tak naprawdę, zwycięża. Jego wrogowie nieustannie tryumfują i mówią, że jest on pokonany; jego członkowie tracą często nadzieję. Ale Kościół trwa… Królestwa są zakładane i upadają; narody się rozprzestrzeniają i gromadzą; dynastie zaczynają się i kończą; książęta rodzą się i umierają; koalicje, partie, sojusze, zawody, korporacje, instytucje, filozofie, sekty i herezje tworzą się i znikają. Mają swój czas, ale Kościół jest wieczny. A jednak, w swoim czasie, zadawało się, że miały wielką wagę…

W obecnej chwili wiele rzeczy wystawia naszą wiarę na próbę. Nie widzimy przyszłości; nie widzimy, że to, co zdaje się odnosić teraz sukcesy i chełpi się, nie potrwa długo. Dzisiaj widzimy, jak filozofie, sekty i klany rozprzestrzeniają się i kwitną. Kościół wydaje się ubogi i słaby… Módlmy się do Boga, aby nas pouczył: potrzebujemy Jego światła, jesteśmy bardzo ślepi. Pewnego razu, kiedy słowa Chrystusa wystawiły ich na próbę, apostołowie poprosili Go: „Przymnóż nam wiary!” (Łk 17,5). Przyjdźmy do Niego szczerze, nie znamy siebie; potrzebujemy Jego łaski. Jaki by nie był niepokój, jaki wzbudza w nas świat…, idźmy do Niego z duchem czystym i szczerym. Prośmy Go pokornie, żeby wskazał nam to, czego nie rozumiemy, ukorzył nasze serca, które się upierają i dał nam łaskę kochania Go i lojalnego posłuszeństwa w naszych poszukiwaniach.