Historia parafii – (cz. 7)
Parafia bł. Władysława z Gielniowa (cz. 7)
Rok 2002 – Wielkanoc i pogrzeb śp. Księdza Kanonika Eugeniusza Ledwocha
Początek Triduum Paschalnego – Wielki Czwartek wypadł w tym roku 28 marca. Po zakończeniu uroczystości przedstawiciele wspólnot parafialnych podziękowali księżom w dniu ich święta za pełnioną przez nich posługę kapłańską. W imieniu społeczności parafialnej dziękował prezes Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej:
„Czcigodny księże Proboszczu!
Drodzy kapłani, księże Antoni, Januszu, Piotrze i Wiesławie!
Dzisiejszy dzień jest szczególnym dniem w Waszym życiu.
Jest to dzień, w którym obchodzimy pamiątkę ustanowienia Eucharystii, ale też i pamiątkę ustanowienia Sakramentu kapłaństwa. Dziś rano przed swoim biskupem odnawialiście kapłańskie przyrzeczenia.
Własnego kapłaństwa się boję,
własnego kapłaństwa się lękam
i przed kapłaństwem w proch padam,
i przed kapłaństwem klękam…
W tym dniu, tak uroczystym, pragniemy podziękować za Waszą kapłańską służbę dla Kościoła, dla naszej społeczności parafialnej. Pragniemy również zapewnić o naszej wdzięczności za Wasz trud, wielkie zaangażowanie i troskę o naszą duchową formację.
Składamy też najserdeczniejsze życzenia – przede wszystkim obfitych Łask Bożych, szczególnie wytrwania w tak ważnej dla nas wszystkich posłudze kapłańskiej. Niech Was wspomaga w tym Duch Święty, abyście zawsze mogli być wzorem wiary dla nas, ludzi świeckich.
Dziękujemy szczególnie księdzu proboszczowi za to, że jest. Za to, że jest wśród nas już od 17 lat, bo właśnie w marcu 1985 r. otrzymał ksiądz misję tworzenia naszej parafii, a 1 września odprawiał ksiądz pierwszą Mszę św. na placu przy ul. Lanciego. Msze św. odprawiane były w tym miejscu do czerwca 1987 r. kiedy to przeniosły się na betonową posadzkę budowanej kaplicy.
Wielu wśród nas parafian, mieszkańców ówczesnego osiedla Wolica, pamięta pierwszą pasterkę odprawioną przez Księdza pod rozgwieżdżonym mroźnym niebem. Ale pamiętamy też wędrówki do różnych urzędów PRL, trudne rozmowy z prośbą o zgodę na lokalizację kościoła. Pamiętamy również wiele lat pełnych wyrzeczeń i upokorzeń poświęconych na budowę najpierw kaplicy, a później naszego wspaniałego kościoła. Tego materialnego, ale też i Kościoła duchowego, naszej społeczności parafialnej.
Za to wszystko chcemy dziś serdecznie Księdzu podziękować i życzyć wielu jeszcze lat wśród nas, w zdrowiu, ale przede wszystkim w wielkiej Łasce Boga. Niech Ojciec Niebieski pozwoli Księdzu cieszyć się jak najdłużej owocami wieloletniej, pełnej poświęcenia służby w naszej parafii.
Tak łatwo nad ołtarzem we Mszy się pochylić,
hostię lekką, drobną, niepozorną
zmienić w Ciało Chrystusa, unieść ponad głowy
w samotność Świętych Pańskich i w ciszę ogromną.
Jak trudno jednak siebie, własne szare
życie uświęcić, przeistoczyć. W duszy karmić spokój.
Wiem to, i mimo wszystko, Jezu, ufam Tobie,
bo masz taką zwyczajną, ludzką ranę w boku.”
Radość płynącą ze Zmartwychwstania Pańskiego parafianie obchodzili wspólnie z J. Em. ks. Prymasem, który uczestniczył o 6. rano w procesji rezurekcyjnej i celebracji Mszy św. W wygłoszonym kazaniu wyraził radość z uczestniczenia w tej uroczystości w pięknej natolińskiej świątyni i nie szczędził pochwał dla trudu włożonego w jej powstanie. Szczególnie dziękował za nią ks. Kanonikowi Eugeniuszowi Ledwochowi i wyraził życzenie, by podjął trud budowy Świątyni Bożej Opatrzności.
W podziękowaniu złożonym ks. Prymasowi stwierdzono:
„Czcigodny księże Prymasie!
Pragniemy gorąco podziękować w imieniu naszej wspólnoty parafialnej za prowadzenie dzisiejszej rezurekcji, a także za poświęcenie stacji Drogi Krzyżowej, obrazów Matki Bożej i Bł. Władysława oraz ołtarza. Pragniemy również podziękować za stałą opiekę, jaką Eminencja roztacza nad naszą parafią – począwszy od jej tak trudnych początków, gdy trzeba było wytrwale wydeptywać ścieżki do różnych urzędów PRL, by uzyskać zgodę na budowę naszego kościoła. Zapewne dlatego misję tworzenia parafii powierzył Eminencja właśnie księdzu Eugeniuszowi, bo tylko taki kapłan jak On był w stanie wykonać tak trudne zadanie. Przejawem troski Eminencji było również powierzenie tworzonej parafii opiece bł. Władysława z Gielniowa.
Nie tak dawno przeżywaliśmy doniosłą uroczystość, podczas której Eminencja dokonał konsekracji naszej świątyni, a w kilka miesięcy później – podczas ubiegłorocznej rezurekcji – poświęcenia nowych dzwonów, z których jeden otrzymał imię patrona parafii – bł. Władysława. Dziś został poświęcony ołtarz, droga krzyżowa i obrazy Matki Bożej i Bł. Władysława.
Wierzymy głęboko, że nadal pozostaniemy pod Eminencji troskliwą opieką.
Bóg zapłać.”
W następną niedzielę, 7 kwietnia grupa parafian uczestniczyła w pielgrzymce do Łagiewnik, gdzie odbywały się uroczystości Miłosierdzia Bożego. W tym dniu odbywało się również comiesięczne spotkanie modlitewne prowadzone przez ks. Jana Truty. Jak zwykle przybyło na nie wiele osób z poza parafii i ks. Proboszcz pomimo złego stanu zdrowia spędził sam kilka godzin w konfesjonale spowiadając przybyłych uczestników spotkania.
W piątek 12 kwietnia przez kilka porannych godzin ks. Eugeniusz Ledwoch egzaminował dzieci przygotowujące się do zbliżającej się ich I Komunii Świętej, do której tak jak w poprzednich latach sam je przygotowywał. Niestety, już w tym roku nie mógł jej dzieciom udzielić. Wieczorem ok. godz. 20.00 zasłabł w swoim mieszkaniu. Niedługo potem znalazła go nieprzytomnego w łazience jedna z katechetek, p. Alicja Bednarek. Gdy przybyła karetka reanimacyjna, ksiądz Eugeniusz odzyskał przytomność i prosił, by go nie zabierać, ponieważ „jest już mu dobrze”. Stan jego jednak był bardzo poważny i zabrano go do szpitala. Wiadomość o tym szybko rozeszła się wśród parafian.
O godz. 22.00 zgromadziła się kilkudziesięcioosobowa grupa parafian, którzy wspólnie z ks. Januszem Celejewskim podjęli modlitwę o uzdrowienie ks. Proboszcza. Postanowiono również, by w sobotę poranna Msza św. odprawiana zwykle przez ks. Proboszcza odprawiona została w intencji jego uzdrowienia. Bóg najwidoczniej chciał inaczej. Wczesnym sobotnim rankiem parafian obudziły parafialne dzwony wieszcząc odejście do Pana ukochanego przez wielu parafian pasterza. Zmarł w piątek o godz. 22.15, w tym czasie, gdy zgromadzeni w kościele parafianie odmawiali w jego intencji Różaniec. W Mszy św. uczestniczyli licznie parafianie, którzy przybyli zaniepokojeni bijącymi jak na trwogę dzwonami. Wielu dopiero teraz dowiedziało się o zasłabnięciu, ale o i śmierci ks. Eugeniusza.
Rozpoczęły się przygotowania do Jego pogrzebu.
Okazało się, że w pozostawionym testamencie znalazła się wola zmarłego, potwierdzona odręcznym zapisem przez J. Em. ks. Prymasa, by pochować Go w ostatnim Jego dziele – natolińskim kościele. Okazało się również, że jest przygotowane w tym celu miejsce w przedsionku kościoła.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się we wtorek 16 kwietnia, gdy do kościoła przywieziono trumnę z doczesnymi szczątkami zmarłego ks. Proboszcza. Przez cały dzień do późnych godzin nocnych trwało czuwanie modlitewne. Następnego dnia od rana na czuwanie modlitewne przybywały ze swymi nauczycielami dzieci ze Szkoły Podstawowej i Gimnazjum przy ul. E. Lokajskiego, gdzie ks. Proboszcz uczył je religii i był bardzo przez nie lubiany. Dopiero teraz dowiedzieliśmy się, że całe swoje szkolne honorarium ks. Proboszcz przekazywał na dożywianie najuboższych dzieci z tej szkoły.
W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli członkowie rodziny, goście z rodzinnej parafii i parafii, w których zmarły ks. Proboszcz pełnił posługę kapłańską i liczne rzesze parafian, tak że obszerne wnętrze kościoła wraz z balkonami okazały się zbyt małe, by pomieścić wszystkich uczestników.
O godz. 16.00 rozpoczęła się Msza św. pogrzebowa, którą poprzedziło piętnastominutowe bicie w dzwony. Mszy św. przewodniczył J. Em. ks. Prymas Józef Glemp. Współcelebransami byli biskupi: Marian Duś, Piotr Jarecki i Józef Zawitkowski, proboszczowie parafii Ursynowskich oraz ponad 80 kapłanów, a wśród nich byli wikariusze parafii: ks. Grzegorz Jasiński, Józef Południak, Robert Kamiński i Maciej Wiącek. Po Komunii św. pożegnali Zmarłego przewodniczący Rady Gminy Ursynów, przedstawiciele szkół, kapłanów, rodziny i wspólnoty parafialnej.
Oto jedno z nich, wygłoszone w imieniu wspólnoty parafialnej:
„Księże Proboszczu! Pora wstawać!
Dawno już minęło południe, a Ty śpisz.
Kto poprowadzi za Ciebie niedokończone dzieło budowy?
Kto pocieszy zapłakane rzesze Twoich ukochanych dzieci?
Gdy niedawno, w Wielki Czwartek, składaliśmy Ci podziękowanie za wieloletnią, pełną poświęcenia, trudu i upokorzeń pracę dla naszej parafii, nikt z nas nie przypuszczał, że dziś przyjdzie nam żegnać Cię po raz ostatni.
Księże Eugeniuszu!
Byłeś dla nas wszystkich kochającym Ojcem. Dobrym, troskliwym, wyrozumiałym, ale gdy trzeba, zwłaszcza w sprawach wiary – również wymagającym. Ty również byłeś i jesteś kochany przez nas wszystkich. Tych, którzy pamiętają pierwsze, trudne lata. I tych, którzy nie tak dawno stali się Twoimi parafianami.
Zaszczepiłeś przez te lata w wielu młodych ludziach światło wiary. Bo ty ich chrzciłeś, przygotowywałeś do Pierwszej Komunii św., prowadziłeś do Bierzmowania.
Dziś, gdy mam Cię pożegnać w imieniu wspólnot parafialnych – Apostolskiej Wspólnoty Biblijnej, Akcji Katolickiej, ministrantów, Przymierza Rodzin, Rodzin Nazaretańskich, Ruchu Światło i Życie, Kółek Żywego Różańca, Koła Przyjaciół Radia Maryja, a także w imieniu całej społeczności parafialnej, słowa pożegnania nie chcą przejść przez usta. My nadal wierzymy, że za chwilę wstaniesz, by kontynuować przerwane dzieło.
Pozwól więc, kochany księże Proboszczu, że pożegnamy Cię słowami jednego z Twoich młodych wychowanków:
Odszedłeś nagle pozostawiając po sobie ból i smutek, który dzisiaj tak bardzo rani nasze serca. Lecz to, co po sobie pozostawiłeś, na zawsze będzie dla nas przykładem, jakim byłeś dobrym i prawym człowiekiem. Ta piękna świątynia jest miejscem, w którym na zawsze z nami pozostaniesz. Choć nieobecny ciałem, będziesz nadal naszym ukochanym proboszczem spoczywającym w swoim domu.
Kochamy Cię Księże Eugeniuszu i prosimy – wstawiaj się za nami u naszego Ojca w niebie.
Żegnamy Cię i przyrzekamy, że będziemy starali się kontynuować Twoje dzieło na miarę naszych sił i możliwości. Ty zaś wspomagaj nas i czuwaj nad nami, tak jak przez te wszystkie lata czuwał nad nami w kaplicy Chrystus ze Świętej Katarzyny.
Warszawa-Natolin 17 kwietnia 2002 r.”
Po Mszy św. trumna z doczesnymi szczątkami ks. Eugeniusza została złożona do krypty w przedsionku kościoła. Dotychczas w tym miejscu znajdował się ołtarzyk, nad którym znajdował się fresk z umieszczoną w jego środku zabytkową figurą Chrystusa z ołtarza dawnej kaplicy, toteż nikt, poza wtajemniczonymi osobami nie domyślał się jej istnienia.
Odszedł ukochany Proboszcz. Pozostawił nieutulonych w smutku parafian i wielu ludzi, z którymi zetknął się w różnych okolicznościach, nie tylko w posłudze kapłańskiej. Pozostał po nim testament duchowy, którego przesłania zachowało z pewnością wielu parafian. Jego treść została utrwalona w napisie nad ufundowanym przez parafian grobowcem. Czy był on rzeczywiście napisany przez ks. Eugeniusza? Wydaje się, że nie ma to większego znaczenia. Pisał go przecież całym swoim kapłańskim życiem.
TESTAMENT DUCHOWY
- Odbierałem od was przyrzeczenia chrztu świętego – nie łamcie ich;
- Zaszczepiłem w was wiarę – nie wyrzeknijcie się jej;
- Głosiłem wam przykazania – nie przekraczajcie ich;
- Udzielałem wam rozgrzeszenia – nie trwońcie Bożej łaski;
- Wskazywałem wam drogę do nieba – nie schodźcie z niej;
- Wiązałem wasze małżeństwa – nie szargajcie ich świętości;
- Kochałem wasze dzieci – nie zaniedbujcie ich dusz.
- Muszę za was odpowiedzieć na sądzie – nie idźcie na potępienie.
Chciałbym wśród was pozostać na zawsze.
Tu gdzie moje serce się radowało i gdzie krwawiło,
W posadzce kościoła, w której złożycie moje ciało.
Puść Panie sługę Twego w pokoju,
aby oczy moje oglądały zbawienie Twoje.
Do zobaczenia w Niebie.
Amen
Wasz Proboszcz
Od dnia pogrzebu utrwalił się trwający do dziś zwyczaj zapalania zniczy pod stojącym przed kościołem krzyżem, który we wrześniu 2003 r. stał się krzyżem misyjnym
KS

