Parafialna pielgrzymka do Sanktuarium Matki Boskiej Tęskniącej w Powsinie w sobotę 2 października 2021 r.
Nasi Drodzy,
Małżeństwa z Domowego Kościoła z parafii Bł. Władysława z Gielniowa serdecznie po raz kolejny zaprosiły parafian na pieszą pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Boskiej Tęskniącej w Powsinie, w sobotę 2 października. Naszym przewodnikiem duchowym na szlaku był Ks. Daniel Malinowski.
Intencją pielgrzymki jest niezmiennie wsparcie modlitewne rodzin, w tym naszych rodzin. o potrzebie takiej modlitwy, w coraz trudniejszych dla rodzin czasach, przekonywać nie trzeba, a katalog spraw do omodlenia jest obszerny. drugiego października obchodziliśmy Święto Aniołów Stróżów, a więc w tym dniu mieliśmy szczególnie osobistych orędowników naszych modlitw.
Pielgrzymka rozpoczęła się o godz. 10.00 Adoracją Najświętszego Sakramentu w naszym kościele (ul. Przy Bażantarni 3). Po adoracji wyruszyliśmy w kierunku Powsina, wysłuchaliśmy konferencji Ks. Daniela w kaplicy Sióstr Niepokalanek. Następnie przemaszerowaliśmy przez Las Kabacki. w drodze rozważając jedną część Różańca Świętego. Był też śpiew, prowadzony pod czujnym uchem muzycznym Radka ze Wspólnoty Winnica Pana i przystanek na polanie piknikowej wraz z animacjami dla wszystkich. Po dotarciu do celu pielgrzymki – w Sanktuarium Matki Boskiej Tęskniącej była sprawowana Eucharystia, ok. godz. 13.00.
Wcześniej będzie tam finiszować pielgrzymka z parafii Bł. Edmunda Bojanowskiego. Może za rok razem przemaszerujemy pielgrzymi szlak.
Potem, już bez szyku pielgrzymkowego wróciliśmy w dowolnej konfiguracji i tempie do naszej codzienności.
Do zobaczenia na następnych pielgrzymkach.
Z Panem Bogiem i Królową Rodzin
W kaplicy Sióstr Niepokalanek
Szczęść Boże! Jestem parafianką parafii bł. Władysława z Gielniowa od 15 lat, jednak w naszej pieszej pielgrzymce parafialnej do Sanktuarium Matki Bożej Tęskniącej wzięłam udział po raz pierwszy.
Pielgrzymowałam już do tego miejsca z Siostrami Niepokalankami cztery lata temu, wraz z moim mężem i naszymi dwiema małymi córkami. Było to wtedy wielkie, rodzinne wydarzenie, w którym uczestniczyliśmy z licznymi rodzinami z naszej szkoły.
W tym roku było inaczej – towarzyszyła mi tylko starsza córka. W czerwcu tego roku przystąpiła do Pierwszej Komunii Świętej i z chęcią uczestniczy w religijnych wydarzeniach. Jedno, co silnie rzuciło mi się w oczy to to, że jak na tak dużą parafię, była nas niewielka garstka. Kilkadziesiąt osób. Pewnie powodem jest to, że trwa pandemia, ludzie są zabiegani, być może nie do końca wszyscy przypuszczali, że w tym roku uda się wspólnie spotkać i mieli już inne plany na ten czas. Nie wiem. Wiem natomiast, że był to błogosławiony czas dla mnie.
Przyznaję, że zdarzają mi się dni, kiedy czuję się oddalona od Pana Boga, zniechęcona codziennością, przytłoczona zlaicyzowanym otoczeniem i wątpiąca w sens mojej modlitwy i to, czy w ogóle jest ona miła Bogu.
Do tego jest sporo codziennych obowiązków i niejednokrotnie trzeba pomiędzy nimi wybierać oraz przymykać oko na te, których nie udało się zrealizować. Tak było i tym razem, choć z wyboru bardzo się cieszę.
Kiedy zastanawiałam się nad powodem niskiej frekwencji, podeszła do mnie jedna z organizatorek i po-prosiła: „Napiszesz relację z pielgrzymki? Po prostu, co myślisz?”.
Niechętnie się zgodziłam. Nie dlatego, że nie chciałam się włączyć, ale dlatego, że wypracowania od zawsze były moją zmorą. Mam umysł ścisły i nie jestem przekonana, czy potrafię pisać tak, żeby komuś było przyjemnie to czytać.
Spróbuję.
Tegoroczna pielgrzymka miała miejsce we wspomnienie Aniołów Stróżów. Modlitwy do swojego Anioła Stróża większość z nas nauczyła się pewnie we wczesnym dzieciństwie. Ich wyobrażenie ze skrzydłami, z uroczymi, niewinnymi i życzliwymi twarzami chyba w każdym z nas budzi ufność i chęć przebywania w takim towarzystwie.
Do tego pierwsze zdanie z czytania przewidzianego na to wspomnienie: „Tak mówi Pan: Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem”. Idealne wprowadzenie do pielgrzymki!
Pielgrzymka rozpoczęła się w naszym kościele, jednak z córką dołączyłyśmy dopiero u Sióstr Niepokalanek. Skierował tam do nas słowa Ksiądz Daniel. Najbardziej zapadło mi w pamięć z nich to, że ze swojego domu rodzinnego wspomina codzienną, wieczorną, wspólną modlitwę. Pomyślałam, że choć każdy w moim domu się modli, to od jakiegoś czasu czynimy to indywidualnie. Może warto przywrócić wspólne modlenie się? Często małżonkowie spotykają opór ze strony swoich współmałżonków. Co wtedy? Jak wtedy to praktykować?
Może konsekwentnie, po prostu kontynuować? I modlić się z dziećmi. Niech mają fundament, z którego będą mogły czerpać przez całe ich życie, żeby nie zabrakło przykładu od rodziców. Może wtedy będzie to dla nich bardziej trwała baza, stały punkt w pamięci, przywołujący ich zawsze do Ojca w dorosłym życiu?
Podczas marszu śpiewaliśmy i odmawialiśmy różaniec. Z wielką radością obserwowałam modlące się w podskokach dzieci. Tradycyjnie przewidziany był postój na polanie w Lesie Kabackim. Wspólnie się posililiśmy, wymieniliśmy uśmiechy i ciepłe słowa (a także przepisy – niektórzy przygotowali naprawdę wyjątkowe smakołyki i z chęcią dzielili się nimi z innymi). Dzieci bawiły się w swoim gronie, a przystanek zakończyliśmy aktywnością zapoznawczą. Stanęliśmy w kręgu i w ramach przedstawienia się, podawaliśmy swoje imię oraz cechę, której nazwa zaczynała się od tej samej litery, co imię. Byli ambitni, aktywni, duzi, mądrzy, zadowoleni – doborowe towarzystwo.
Pielgrzymka zakończyła się Mszą św. w Sanktuarium Matki Bożej Tęskniącej. Mogliśmy pochylić się nad pytaniem, za czym Matka Boża tęskni? Za wypełnieniem się słów zwiastowania? A może za swym Synem po jego Wniebowstąpieniu?
Podczas kazania usłyszeliśmy jedną z innych interpretacji – to „Ta, która tęskni za nami w niebie”. Podoba mi się taka perspektywa. Do tego słowa nawiązujące do „Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do NMP” św. Ludwika Marii Grignion de Montfort i przedstawiające Matkę jako tą, która każdy nasz dobry czyn zanosi Panu Bogu na „złotej tacy”. Choćby był najdrobniejszy, Matka zamieni go w wartość i złoży u stóp swego Syna.
Obyśmy zawsze potrafili słuchać naszych Aniołów Stróżów wpatrujących się w Boga i prowadzących nas do Niego, a nasze nawet najdrobniejsze, czy najmniej udane wysiłki będą darami złożonymi w sposób miły Bogu. Ta nasza mała pielgrzymka niech zaowocuje dobrem w życiu każdego parafianina, a pielgrzymującym Matka Boża uprosi łaski – w szczególności Księdzu Danielowi, organizatorom i rodzinom.
Parafianka Asia


