23 kwietnia – Uroczystość Świętego Wojciecha – Głównego Patrona Polski

Po czterech latach pobytu św. Wojciecha w klasztorze, w roku 993, do papieża Jana XV przybyło poselstwo, z prośbą o to aby Ojciec Święty zechciał wysłać św. Wojciecha z powrotem na stolicę biskupią w Pradze, ponieważ zmarł biskup Folkold. Na usilne prośby Bolesława Pobożnego zgodził się na powrót na praskie biskupstwo. Zaraz po powrocie założył pierwszy klasztor benedyktyński na ziemiach czeskich, w Brzewnowie.
W tym czasie wybuchły waśnie pomiędzy Wrszowcami a Sławnikowicami. Zdarzyło się pewnego dnia, że żona jednego z Wrszowców ścigana przez męża za cudzołóstwo, przerażona grożącą jej według prawa śmiercią, schroniła się w kościele, pod opiekę św. Wojciecha. Na mocy przywilejów Kościoła, które chroniły tych którzy szukali pomocy u stopni ołtarza, nie pozwolił jej wydać. Lecz rozwścieczona zgraja nieprzyjaciół wyważyła drzwi kościoła, wbrew wszelki przywilejom, zamordowała nieszczęsną kobietę, poprzysięgając zemstę Sławnikowicom. Opuszczony i samotny wraca, z początkiem 995 roku, do awentyńskiego klasztoru.
Spór pomiędzy czeskimi rodami osiąga apogeum we wrześniu 995 roku, gdy Wrszowcy podburzając innych przeciwko rodzinie św. Wojciecha, napadli i zniszczyli ich ziemie, po czym oblegli zamek w Libicach. Mimo, iż bronili się dzielnie, napastnicy złamali ich opór i zamordowali czterech braci św. Wojciecha wraz z żonami, dziećmi i krewnymi, za wiedzą księcia Bolesława II.
Może by i pozostał w klasztorze do końca swych dni, gdyby nie Otton III, który przybył do Rzymu na koronację, a wraz z nim przybył arcybiskup Moguncji Willigis, metropolita biskupów praskich, któremu udało się przekonać papieża Grzegorza V, aby raz jeszcze wysłał św. Wojciecha do Pragi. Razem z cesarskim dworem udał się do Moguncji, gdzie przebywał dwa miesiące, nauczając cesarza i dwór. Stamtąd odbył pielgrzymki do grobu św. Marcina w Tours, św. Benedykta we Fleury i św. Dionizego w Saint-Denis.
Na granicy czeskiej dotarła do niego wiadomość, że jego „owieczki” nie chcą go widzieć w Pradze. Papież wysyłając go do z powrotem do jego siedziby biskupiej, wyraził zgodę na to, że jeśli nie znajdzie posłuszeństwa, będzie mógł wyruszyć z misją ewangelizacyjną do plemion nie znających Boga. Udał się więc na Węgry, gdzie nauczał z wielką gorliwością. Niektóre źródła historyczne podają, że to właśnie św. Wojciech ochrzcił syna króla Gezy, Vajka, późniejszego króla św. Stefana.
Jesienią 996 roku św. Wojciech przybył na dwór Bolesława Chrobrego do Gniezna. Król darzył go niezwykłą czcią i szacunkiem, a u jego boku już wcześniej znalazł schronienie jego najstarszy brat Sobiebor. Wiadomo, że święty już znacznie wcześniej prosił papieża i założyciela kamedułów św. Romualda o wysłanie do Polski misjonarzy. Przez całą zimę Święty nauczał i chrzcił w okolicy stolicy państwa polskiego. Wiosną, wraz z Radzymem, Benedyktem Boguszem i kilkoma klerykami, udał się do Gdańska, tam wsiedli na statek i popłynęli do ujścia rzeki Pregli, aby nawracać Prusów. Gdy wysiedli na ląd, udali się do najbliższej osady, pragnąc głosić Ewangelię. Lecz mieszkańcy dowiedziawszy się w jakim celu przybyli pielgrzymi, zaczęli ich lżyć, a jeden z nich uderzył św. Wojciecha wiosłem tak mocno, że ten stracił przytomność. Pielgrzymi postanowili zawrócić. Dnia 23 kwietnia 997 roku zostali zaatakowani w Świętym Gaju, ciało św. Wojciecha przeszyły włócznie, a na końcu odcięto mu głowę. Radzyma i Benedykta puszczono wolno, aby przekazali Bolesławowi Chrobremu propozycję wykupienia ciała Świętego.