Historia parafii – (cz. 2)

Parafia bł. Władysława z Gielniowa (cz. 2)

Twórcą i budowniczym świątyni był zmarły w kwietniu 2002 r. ks. kanonik Eugeniusz Ledwoch, organizator i proboszcz parafii, na której świątynia się znajduje. Parafia położona jest na terenie, którego historia sięga co najmniej czasów króla Jana Sobieskiego, który niedaleko stąd osiedlił przyprowadzonych z odsieczy wiedeńskiej Turków, od których wywodzi się nazwa wsi Kabaty, a obecnie również osiedla mieszkaniowego na terenie parafii. Tu istniała cegielnia, w której wyrabiano cegłę do budowy pałacu natolińskiego i ursynowskiego. Pozostałością po niej są pokryte zaroślami doły w pobliżu kościoła. Tuż obok jest Aleja Kasztanowa stanowiąca niegdyś jeden z ważnych traktów. Podobno posadzono przy nim kasztany, gdy car Aleksander miał jechać tym traktem na Kongres Wiedeński. Przy Alei Kasztanowej stoją dwa krzyże, których historia związana jest z Powstaniem Styczniowym.

Parafia nosząca imię bł. Władysława z Gielniowa, który również jest jednym z patronów Warszawy została erygowana dekretem Nr 2049/A/88 wydanym 2 maja 1988 r. przez Prymasa Polski J. Em. Józefa Kardynała Glempa. Teren parafii utworzonej z części parafii macierzystej św. Katarzyny na warszawskim Służewie oraz części parafii św. Elżbiety w Powsinie. W oparciu o porozumienie zawarte przez księży proboszczów wymienionych parafii – ks. Józefa Maja i ks. Jana Świstaka, ks. Eugeniusza Ledwocha – rektora kaplicy w dotychczasowym ośrodku duszpasterskim w Natolinie-Wolicy oraz ks. Tomasza Króla – Wicedziekana Ursynowskiego i ks. Włodzimierza Kucharskiego, proboszcza sąsiedniej parafii Ofiarowania Pańskiego w Natolinie-Wyżynach ustalone zostały granice nowopowstałej parafii.

Są to: od zachodu – środek Alei Komisji Edukacji Narodowej do Lasu Kabackiego, od południa – naturalna granica w postaci Lasu Kabackiego, od wschodu – środek ulicy Nowoursynowskiej, na wysokości od ul. F. Płaskowickiej do końca Parku Natolińskiego i dalej ulicą J. Rosoła do Lasu Kabackiego. Od północy granicę stanowi oś ul. F. Płaskowickiej od Al. Komisji Edukacji Narodowej do ul. Nowoursynowskiej. Proboszczem nowej parafii został ks. Eugeniusz Ledwoch.

Dekret powyższy wszedł w życie 15 maja 1988 r. W tym czasie zasiedlone były tereny położone na północ od ulicy Przy Bażantarni obejmujące ulice: Lasek Brzozowy, Mandarynki i Franciszka Marii Lanciego (tzw. Północna Wolica) oraz Eugeniusza Lokajskiego i Henryka Raabego (Wolica Południowa).

Po utworzeniu parafii pw. bł. Edmunda Bojanowskiego północno-wschodnia część granicy uległa modyfikacji: z parafii bł. Władysława z Gielniowa odłączona została ul. Pachnąca.

LINIA PRZERYWANA NA PLANIE

Powstanie parafii poprzedzone było utworzeniem na tym terenie ośrodka duszpasterskiego. Misję utworzenia ośrodka otrzymał w marcu 1985 r. ks. Eugeniusz Ledwoch, dotychczasowy proboszcz Parafii Bobrowniki k. Łowicza i budowniczy tamtejszego kościoła. Wcześniej był on również budowniczym kościoła w Strudze. Ksiądz Eugeniusz Ledwoch zamieszkał gościnnie w sąsiedniej parafii św. Tomasza Apostoła na Imielinie. Od 1 września zaczął pełnić posługę kapłańską na powierzonym mu terenie.

Jak wyglądał początek tej posługi mogłem się dowiedzieć z opowiadań parafian mieszkających przy ul. Lasek Brzozowy. Otóż wczesnym rankiem pierwszej wrześniowej niedzieli obudził ich donośny śpiew dochodzący z pobliskiego placu przylegającego do ul. F. M. Lanciego. Zaintrygowani zobaczyli stojącego na placu ks. Eugeniusza, od którego dowiedzieli się o powierzonej mu misji. Ktoś przyniósł z domu kuchenny stół i obrus i tak rozpoczęła się w najwyższym warszawskim kościele „pod chmurką” coniedzielna Eucharystia.

Msza św. na placu przy ul. F.M. Lanciego

W miarę potrzeby Msze św. odprawiane była w prywatnych mieszkaniach. Niekiedy udzielane były także Chrzty. Coniedzielne Msze św. na placu przy ul. F. M. Lanciego odprawiane były niezależnie od pogody do 21 czerwca 1987 r.

W piątek 26 czerwca 1987 r. została odprawiona pierwsza Msza św. na betonowej podłodze okolonej fundamentami kaplicy budowanej na placu przy ul. Przy Bażantarni. Celebransem tej Mszy św. był wicedziekan ursynowski ks. Tomasz Król. Ale powróćmy do początków. 

Niezwykła Pasterka Roku Pańskiego 1986

Zbliżała się 1986 rocznica Bożego Narodzenia. Mróz dawał się wszystkim we znaki, nie brakowało też opadów śniegu. Wszyscy mieszkańcy osiedla Wolica ogarnięci byli gorączką przedświątecznych porządków i zakupów. Niektórzy z nich być może zapomnieli o duchowym przygotowaniu się do kolejnych narodzin naszego Zbawiciela. Jezusa. Myślę, że wśród zabieganych osób nie brakowało też takich, dla których Boże Narodzenie to tylko choinka, prezenty, tradycyjne łamania się opłatkiem. Sądzę jednak, że dla wielu mieszkańców naszego młodego osiedla Wolica zbliżająca się Wigilia 1986 roku miała szczególne znaczenie. Powodem tego było ogłoszenie księdza Eugeniusza o pasterce, którą miał odprawić dla parafian pod gołym niebem, na placu niedaleko ulicy Lasek Brzozowy. Decyzja ta wprowadziła mnie i wielu moich znajomych w uroczysty nastrój oczekiwania na to niezwykłe wydarzenie. Z ludzkiego punktu widzenia wydawało się to niemożliwe – przy piętnastostopniowym mrozie, ale u Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Nadszedł oczekiwany przez wszystkich dzień Wigilii. Kiedy na niebie zabłysła pierwsza gwiazdka, w wielu domach zapłonęły lampki na choinkach. Zasiedliśmy do odświętnie nakrytego stołu, aby spożyć wieczerzę wigilijną. Łamaliśmy się opłatkiem, składaliśmy sobie życzenia. Wśród życzeń nie brakowało też i takich, aby Bóg dał nam możliwość uczestniczenia w tej niezwykłej Pasterce. Śpiewaliśmy też wspólnie z dziećmi kolędy.

Tuż przed północą dorośli członkowie naszej rodziny opuścili ciepłe mieszkanie i wyruszyli na plac, gdzie miała się odbyć pasterka. Mróz szczypał w oczy i uszy, nad głowami świeciły gwiazdy, a śnieg chrupał pod nogami… prawdziwa mroźna zimowa noc.

Na placu zebrało się dużo ludzi. Wszyscy byli ciepło ubrani, ogrzewali się trzymanymi w rękach świecami. Stali wokół skromnego ołtarza, przygotowanego specjalne na tę uroczystość. Ksiądz proboszcz zziębnięty, z gołą głową odprawiał Mszę św. Wydawało się, że nie czuje on tego chłodu, tak był pochłonięty sprawowaniem uroczystego nabożeństwa. Dzielnie spisywali się też towarzyszący mu ministranci. Rozbrzmiewające na tle zimowej scenerii słowa kolędy „Wśród nocnej ciszy…” przeniosły mnie w bardzo odległe czasy. Odniosłam wrażenie, że uczestniczę nie w 1986 rocznicy narodzin Jezusa, ale przeżywam moment Jego narodzin w grocie, na sianie. Czułam się tak, jakbym była wśród pasterzy, którzy przybyli do narodzonego dzieciątka aby oddać Mu cześć.

Kiedy modliłam się po Eucharystii, czułam w głębi serca ogromną radość, bo Pan naprawdę narodził się dla mojego zbawienia i dla zbawienia wszystkich ludzi. Chociaż była to bardzo skromna Msza, bez oświetlonej choinki, brzmienia organów, w szczerym, zasypanym śniegiem polu, na wietrze i mrozie, nigdy jej nie zapomnę. Przybliżyła mi przedziwny sens mojego życia jako osobisty związek z moim Zbawicielem Jezusem Chrystusem.

Wcześniej, na wiosnę 1986 r., w niedzielę Zesłania Ducha Świętego odbyła się doniosła uroczystość – po raz pierwszy w historii naszej wspólnoty odbyła się Pierwsza Komunia Święta. Na placu przy ul. F. M. Lanciego zgromadziło się ok. 3000 osób. Celebransem tej pięknej uroczystości był biskup Jerzy Modzelewski. Obecni byli także proboszczowie sąsiednich parafii – ks. Jan Świstak, Tomasz Król i Tadeusz Wojdat.